piątek, 24 maja 2019

Zoo we Wrocławiu. Majówka - część II.


Dzisiaj zapraszam na drugą część wycieczki.
Po opuszczeniu oceanarium poszliśmy zobaczyć zwierzęta w zoo.
Kiedy je wypatrywałam, przypomniały mi się dawne czasy...
Pamiętam moją pierwszą wizytę w chorzowskim zoo. Miałam chyba 8 lat, byłam na wycieczce z Mamą i Bratem. Zachwycaliśmy się na każdym kroku... Zobaczyć prawdziwego słonia, misia czy lwa a nie tylko na obrazku w książeczce, było wielkim wydarzeniem. Po skromnym posiłku, Mama kupiła nam  śmietankowe lody i lemoniadę... A potem wracaliśmy pełni wrażeń zmęczeni do domu tramwajem, pociągiem, a wreszcie PKS -em. To była całodniowa wyprawa z przesiadkami.
Czy ktoś pamięta takie czasy?
Teraz wsiadamy do samochodu i za 2 godziny jesteśmy już we Wrocławiu, do Chorzowa jechalibyśmy góra godzinę...
I tak mnie jakoś wzięło na wspomnienia, bo za dwa dni Dzień Matki...

 Nie ma Cię Mamo już wśród nas...
 Odeszłaś  w maju, w miesiącu, który tak bardzo lubiłaś... I tak bardzo lubiłaś także kwiaty...
 Chcę, żebyś wiedziała, że jestem Ci za tyle rzeczy wdzięczna...
 Dziękuję Ci Mamo, że zabierałaś nas w różne miejsca.
 Dzięki Tobie i Tacie zwiedziliśmy z Bratem kilka ciekawych miejsc w Polsce, a także w Czechach...



                                                           ****

Tego dnia w zoo nie udało nam się zobaczyć kilku zwierzaków. Pantera śnieżna gdzieś pobiegła, lew schował się za drzewa, a po misiach został tylko znak...
Zapraszam na fotorelację z tego, co udało mi się złapać w obiektywie.:)
Obserwując zwierzęta, zastanawiałam się, o czym mogą myśleć, na temat "gapiących" się na nich ludzi...

 "No i co się tak patrzycie? Ładny jestem, prawda ? I nie mam zamiaru chować głowy w piasek".


"Już przyszli... Nie widzieli wiewiórki, czy co..."


" No to trochę sobie poskaczę, a potem będę pozować".



"Może być?"


"Wystarczy, możecie iść dalej..."


"A Ci tu czego chcą ? Chcą się gapić, to niech się gapią....
  My mamy swoje ważne sprawy."



" O czym mówicie? Ja ucinam sobie drzemkę... "


" A ja sobie trochę pochodzę, do góry nogami :)"


 "Odpoczywam. Dajcie mi święty spokój..."


 "Nie liczcie na to, że przyjdziemy, żeby Wam się pokazać. Mamy sjestę."


"Gapią się tak, że zapomniałam, co miałam zrobić..."


" No dobra, pstrykacie - proszę oto uśmiech"


"Żeby przeszkadzać podczas karmienia, to już przesada! Dziwne te człowieki..."


"Trochę się pobujam i idę spać..."


 "Oj, chyba za dużo zjadłem... Boli mnie brzuszek. A człowieki gapią się, jakby nie rozumiały... "


"Na pewno zastanawiają się, ile ważę. Mam to w nosie, tzn w trąbie..."


"Zobaczyliście słonia, no to idę do siebie. Pa."


"Tyle jedzenia się gapi na mnie, a ja tu wcinam korzonki."


"Macie szczęście, że jestem za specjalną szybą..."


  "Wstajemy? Ludziska przyszły..."
  " A płacą Ci za stanie? Nie... To leż..."


" Pozujemy?"
" A po co? Musimy o czymś porozmawiać."


"Będziecie się teraz całować? Przy ludziach? Wstyd!"



"Masz rację... To ja lepiej sobie pójdę, nie lubię takich tłumów..."


"Zgadam się z Tobą Żyrcia, ja nie mam zamiaru podnieść d... "


Może myślały to, może zupełnie co innego, ale szczerze mówiąc, śmieszyły mnie niektóre uwagi ludzi. Większość oczekiwała, że zwierzaki będą stać nieruchomo i pozować...
A przecież one żyją swoim życiem, no i tak naprawdę nie do końca swoim, bo nie są przecież na wolności...
Czy są w tych warunkach szczęśliwe?
Tego też do końca nie jestem pewna...

Temu posągowi niewiele potrzeba do szczęścia:


Jeden z krasnali wrocławskich i hipcio:


Kamienne wilki, prawdziwych nie widzieliśmy. Były bardzo daleko, schowane za krzakami.



Kolorowe pingwinki:



I jedyny motyw pantery na mojej tunice:


Trochę kwiatów:




I jedyny Misio poza terenem już zoo.


Dwa Misie: jeden pociesza drugiego :)


Udajemy się jeszcze w kierunku Japońskiego Ogrodu.



Niestety z powodu kolejnych strasznych kolejek, tym razem - odpuszczamy...
Będzie powód, by znowu wrócić do Wrocławia.


Ostatnie foty na tle współczesnych rzeźb:


I wracamy do samochodu...


Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających.
Życzę miłego i wreszcie słonecznego weekendu.

Powoli będę odwiedzać moje ulubione blogi.
Przepraszam za nieobecność, ale kilka dni nie było mnie prawie w ogóle w blogosferze.

sobota, 18 maja 2019

Oceanarium we Wrocławiu. Majówka.

Pierwszy raz byliśmy z M. w oceanarium na Teneryfie, kilka lat temu.
Najbardziej zachwyciły nas wtedy pingwiny, którym stworzono idealne warunki do życia, dokładnie takie - jakie mają w naturalnych warunkach.
Nie zdążyłam jeszcze pokazać relacji z tej wycieczki...
Wrocławskie oceanarium cieszy się coraz większą popularnością. W majowy weekend budynek oblegały tłumy. Byliśmy już drugi raz rodzinnie ( pierwszy raz w sierpniu w ubiegłym roku) i teraz w maju.
Zapraszam na zdjęciową fotorelację:


Ta kolejka była 4 razy dłuższa, kiedy my opuściliśmy oceanarium:


Zdjęcia przez szyby nie zawsze są idealne, no i czasem trzeba cierpliwie czekać, by zrobić jakieś ciekawe ujęcia.:)





























Moje ulubione pingwiny:





I ciąg dalszy świata podwodnego:





W oceanarium jest oczywiście bardzo duszno, były momenty, że czuliśmy się jak w prawdziwej dżungli.:)
Na zdjęciach nie widać tłumów, ale możecie mi wierzyć, zwiedzający deptali nam po piętach...







Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.
Życzę miłej niedzieli oraz spokojnego tygodnia.

Zdjęcia pochodzą z maja 2019 roku.

Wycieczkowo:
Spodnie: lokalny sklep
Tunika: Bon prix
Szalik: sh
Torebka: sklep z włoskimi torebkami.