wtorek, 15 sierpnia 2017

Po remoncie do Łazienek...

Książki poukładane, stosik przygotowany do wywiezienia... Jeszcze parę pudeł czeka na uporządkowanie.
Robimy małą przerwę i uciekamy na parę dni do stolicy.
Taki wyjazd łączący i zwiedzanie, i spacery, i spotkania rodzinne.
U mnie nadal deficyt czasu, bo albo nas nie ma w domu, albo jesteśmy zajęci od rana do wieczora.
Blog póki co jest  na drugim planie a może nawet na trzecim.

Zapraszam na spacer i uciekam do obowiązków.:)




Poniżej z młodszą Wnusią :


Była zachwycona majestatycznie spacerującym pawiem:



"Babciu, babciu, czy ten kolorowy ptaszek potrafi pływać?"... Uwielbiam takie pytania...


W tym miejscu byłam kiedyś także z Moją Córką...
 Aniu teraz również byłaś tutaj z Nami w myślach i sercach...



I nasza urocza starsza wnusia:



Wnusia zgodziła się na udostępnienie swojego wizerunku:









I nasze drugie chyba w życiu selfie:


Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających.

Zdjęcia pochodzą z sierpnia 2017 roku.
Gościnnie w poście wystąpiły Wnuczki ( ze strony męża, to Córeczki Jego Córki).

Dziękuję ślicznie za komentarze pod ostatnim postem.
W blogosferze będę dopiero w czwartek.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Greckie powroty z braku czasu... Zmiany...

Zachciało nam się zmian...
Stare meble z jednego pokoju wywiezione... Jedne nowe już stoją, inne w magazynie...
A stoi, moja wymarzona szafa garderoba...
I wszystko byłoby oki, gdyby nie około trzysta książek, które trzeba gdzieś umieścić. Teraz leżą poukładane na podłodze w "salonie" i sypialni...
I tak już dwieście egzemplarzy wyjechało z domu.
M. żartuje, że kiedyś zawali się podłoga i wylądujemy piętro niżej u sąsiadów...
No cóż, kiedy studiowałam, nie było Wujka Google :), poza tym od zawsze lubiłam czytać, bądź  uzupełniać wiedzę na jakiś temat i w ten sposób mój księgozbiór się powiększał...
Do tego kilka prezentów książkowych od mamy, taty, moich dzieci...Uzbierało się tego...Oj uzbierało...
Mam małą porządkową przerwę, (dosłownie 2 godziny) ponieważ czekam na regał. Mam nadzieję, że jutro będę mogła z namaszczeniem układać książki :)
I tak w związku ze zmianami, małym remontem, dzisiejszy post to: ":zapchaj dziura". Zdjęcia z poczekalni, upał na zewnątrz taki sam jak w Grecji.
Nie mam czasu, by przygotować kolejny wpis o Wilnie, a nie chcę byle jak...
Zaplanowałam, że ogarnę mój księgozbior tematycznie w ciągu dwóch dni. Zobaczymy.:)
A póki co zapraszam z upałów do upałów - na gorący spacer w greckich klimatach:


Za płotem zawsze można zobaczyć coś ciekawego:







































Tak mogę odpoczywać tylko na zdjęciach. Jedziemy po nowy regał na książki.... :)
Hurra!


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.
Już nawet nie obiecuję, kiedy odwiedzę moje ulubione blogi... Zmiany mnie trochę przerosły...


Zdjęcia pochodzą z Grecji 2015 roku.

wtorek, 25 lipca 2017

Śladami Mickiewicza i nie tylko...Wilno dzień pierwszy...

13 godzin jazdy autokarem, nogi puchną, kręgi szyjne bolą.
Ale jest tyle kobiet starszych ode mnie, że wstyd głośno narzekać.
Matka pcha przed sobą wózek z niepełnosprawnym 22 letnim synem.
Masuję zbolałe nogi i nic już nie mówię...
Czekałam prawie całe życie, od dzieciństwa na ten dzień, by dotrzeć do Wilna.
Zobaczyć wreszcie to miasto, spacerować tymi sami uliczkami, którymi chodził zadumany Mickiewicz, a później Miłosz i inni słynni Polacy...
Zobaczyć wreszcie obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej i pokłonić się Matce Świętej...

Docieramy do celu. Szybkie śniadanie i ruszamy zwiedzać miasto.
Upał daje się we znaki, ale nie ma czasu na zmianę garderoby. Tempo narzuca pani przewodnik.
Niezwykle inteligentna i elokwentna kobieta - pani Grażynka.

Wilno mnie oczarowało, całkowicie wchłonęło. Jest klimat, jest jakaś magia.
Nie potrafię tego wytłumaczyć.

Zapraszam na wspólne odkrywanie Wilna, bez długich encyklopedycznych opisów...
Starałam się wybrać najciekawsze kadry, by pokazać piękno tego miasta oraz przekazać kilka ważnych, moim zdaniem, informacji.


Pałac prezydencki.
Na początku XIX wieku miał być siedzibą nowych władz zaborczych. Mieszkańcy Wilna nigdy nie nazywali go pałacem gubernatorskim czy cesarskim, mówiono o nim " pałac biskupi". Na miejscu tym bowiem wcześniej znajdowała się rezydencja biskupów wileńskich, która w 1792 roku została przebudowana.
Po rozbiorach Rzeczypospolitej pałac został skonfiskowany na własność osobistą cara i pełnił funkcję reprezentacyjnej rezydencji ówczesnych władz carskiej Rosji.
Podejmowano w nim w 1797 roku eks - króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Gościł tu także w 1804 roku Ludwik XVIII, późniejszy król Francji, a także Wilhelm II cesarz Prus.
Dłuższy czas przebywał w pałacu Napoleon Bonaparte i właśnie stąd wyruszył na Moskwę.
Mieszkał tutaj również Józef Piłsudski.
Obecnie pałac jest rezydencją prezydentów Republiki Wileńskiej.



Kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.
Powstanie świątyni wiąże się prawdopodobnie z przyjęciem przez Litwę chrztu. Tradycyjnie uważa się, że kościół został wzniesiony w 1338 roku, jako budowla drewniana, zaś fundatorem był Jagiełło.
W 1571 roku Zygmunt August świątynię przekazuje w darze jezuitom w celu założenia Kolegium.
Świątynię kilkakrotnie przebudowywano, z gotyckiej budowli stworzono barokową świątynię o wysokich walorach artystycznych.


Nawę główną kościoła zdobią filary z umieszczonymi na nich osiemnastoma rzeźbami. Ciekawostką jest to, że aż 12 posągów to wizerunki św. Janów.



Kolejną perełką kościoła są piękne barokowe organy, na których w ciągu 10 lat grał organista tego kościoła - sam mistrz Stanisław Moniuszko.


Podczas rozbiorów świątynia stała się swego rodzaju panteonem narodowym. Dla upamiętnienia dat jubileuszowych wielkich Polaków ( Mickiewicza, Odyńca, Syrokomli,  Kościuszki,  Moniuszki) wznoszono tu pomniki.
W setną rocznicę urodzin poety - Adamowi Mickiewiczowi:


Wychodząc ze świątyni, przed naszymi oczyma wyrasta fasada Uniwersytetu Wileńskiego, zasłużenie nazywanego Alma Mater Vilnensis - uczelnia odgrywająca przez lata wielką rolę w życiu intelektualnym i kulturalnym Wilna i Litwy.
 Zespół uniwersytecki to niemal cała historia Wilna, łączy w sobie elementy wielu stylów: od gotyku przez renesans, późny barok, klasycyzm aż do neoklasycyzmu.



Wielki dziedziniec arkadowy Piotra Skargi przywodzi na myśl renesansowe rezydencje królewskie.
Pierwszym rektorem uczelni był ks. Piotr Skarga, później Jakub Wujek oraz Maciej Sarbiewski.




Po kasacie zakonu jezuitów uczelnia przeszła pod zarząd Komisji Edukacji Narodowej, która w 1778 roku zreformowała uczelnię na szkołę świecką.



To było jedno z moich marzeń. Usiąść na schodach przed uczelnią, gdzie studiowała znakomita młodzież filomacka i filarecka: Adam Mickiewicz, Jan Czeczot, Tomasz Zan, Józef Jeżowski, Onufry Pietraszkiewicz, a później także Juliusz Słowacki.


 Ruszamy dalej. Wilno zachwyca na każdym kroku:









W tym budynku "narodził" się ROMANTYZM - wydano tutaj po raz pierwszy "BALLADY I ROMANSE" Adama Mickiewicza.


Kościół św. Kazimierza.
Budowa kościoła wiąże się z wielkim wydarzeniem - kanonizacją  św. Kazimierza, która miała miejsce 4 marca 1604 roku. Fundatorami świątyni byli król Zygmunt III, wojewoda wileński Mikołaj Radziwiłł, kanclerz Lew Sapieha a także inni możnowładcy.
Kościół św. Kazimierza jest jednym z pierwszych barokowych kościołów Rzeczypospolitej i pierwszą tego typu budowlą na Litwie wzorowaną na rzymskim kościele jezuitów - Il Gesu.
Nad budową czuwali jezuici, miał to być bowiem ich główny kościół, drugi po akademickim świętych Janów.
Jego losy są niezwykle ciekawe. Kilkakrotnie trawiły go pożary. W 1812 roku żołnierze armii Napoleona urządzili w świątyni skład zboża, dewastując doszczętnie zabytkowe jego wnętrze.
Podczas zaborów natomiast urzędnicy carskiej Rosji przerobili kościół na prawosławny sobór, zmienili fasadę i także zdewastowali wnętrze.
W czasie I wojny światowej kościół był świątynią protestancką, a za czasów władzy sowieckiej urządzono w nim Muzeum Ateizmu.
Dopiero po odzyskaniu przez Litwę niepodległości kościół a także zabudowania klasztorne oddano prawowitym właścicielom.




Szukamy dalej śladów Mickiewicza:


Któż z nas nie pamięta akcji III części Dziadów...
Któż z nas nie pamięta słynnego balu u Senatora Nowosilcowa oraz Wielkiej Improwizacji Konrada...





Chwila zadumy nad wielką poezją romantyczną i ruszamy dalej.
Wilno w ciągu dziejów zawsze było i jest miejscem szczególnym, to swoisty tygiel wielonarodowy.
Krzyżowały się tu różne kultury i religie. Dowodem na to są budowle sakralne. Obok licznych wznoszących się ku niebu wieży kościołów katolickich, widzimy majestatycznie rozłożyste kopuły cerkwi.
Dosłownie tuż obok Ostrej Bramy znajduje się cerkiew św. Ducha.


Cerkiew św. Ducha to jedna z najstarszych świątyń prawosławnych, pierwotnie drewniana, a następnie murowana.


Główny ołtarz wzniesiono ku czci zstąpienia św. Ducha.


Duże szkody cerkwi wyrządziły stacjonujące tu w 1812 roku wojska Napoleona, natomiast w 1814 podczas remontu w mieszczącej się pod ołtarzem krypcie odkryto szczątki trzech wileńskich męczenników:
Antoniego, Jana i Eustachego. Na fresku nad głównym wejściem widnieją podobizny świętych męczenników. Obecnie uznaje się ich za pierwszych świętych prawosławnych na Litwie.
Wystrój cerkwi jest bardzo bogaty, zdobią ją także liczne ikony oraz wiele elementów właściwych dla architektury cerkiewnej.




Opuszczamy cerkiew św. Ducha.
Zbliżamy się do celu - Bramy Ostrobramskiej. Serce bije coraz mocniej...



Ostra Brama stanowi jeden z  najcenniejszych zabytków architektury Wilna z początku XVI wieku.
Grubość murów bramy, które tworzą czworobok, wynosi od 2 m do 2,6 m.
Od wewnętrznej strony Ostrej Bramy mieści się kaplica, która kryje skarb mieszkańców Wilna oraz całego świata katolickiego - słynący cudami obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej.
Autor oraz rok powstania obrazu Madonny Wileńskiej nie są dokładnie znane. Źródła historyczne podają, że obraz pochodzi z początku XVII wieku. Namalowany był pierwotnie na dębowych deskach temperą, a później pokryto go warstwą farby olejnej.
Kult cudownego obrazu zawdzięczać należy przybyłym do Wilna oo. Karmelitom bosym, którzy na parceli obok bramy miejskiej zbudowali drewniany kościółek a także prowadzące do obrazu schody i daszek z okiennicami dla jego osłony.
O obrazie, jego dalszej historii będzie jeszcze w odrębnym poście.

Idziemy za tłumem. Chciałoby się w ciszy, samotnie...
Ale jest, widzę z daleka obraz. Wzruszenie ściska gardło a łzy płyną same...




Kolejne podróżnicze marzenie spełniło się.
I oto stoję przed cudownym obrazem...
Opowiedziałam Matce o swoim bólu, tęsknocie i zachwianiu wiary...
Radość i wzruszenie, uśmiech i łzy na przemian targały moją duszą.

A w kaplicy wierni od wieków powtarzają te same słowa:
"Matko Miłosierna - pod Twoją Obronę uciekamy się..."


Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających.

W lipcu minęły 4 lata mojego blogowania. Ten post jest dwusetny.
Nie jest to imponująca liczba opublikowanych postów w porównaniu z innymi. Jednak mimo przerw, które były potrzebne - jestem.
Dziękuję wszystkim, którzy są mi "wierni" przez te 4 lata, w radości i smutku.
Mój blog się zmienił, ja się zmieniłam, wszystko się zmieniło...
Myślę, że Moja Córka chciałaby, żebym nadal opisywała moje podróże...
Jest ze mną w każdym miejscu... Nie tak jakbym chciała realnie, ale JEST...

Zdjęcia pochodzą z lipca 2017 roku, ostatnie zdjęcie - źródło Internet.

Wiem, wiem, mam znów zaległości na ulubionych blogach.
W domu mały remont, a my i tak ciągle w drodze... Proszę o cierpliwość.