Na wstępie bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe, każde dobre słowo i empatię. :)
Wróciłam ze szpitala i powoli ogarniam rzeczywistość.
Dzisiaj, post wspomnieniowy... Nasz pierwszy dzień na Kafelonii i kadry wokół naszego hotelu.
To był nasz pierwszy spacer, taki rekonesans, co znajduje się w naszym najbliższym otoczeniu.
Chcieliśmy sprawdzić widok z tarasu, ogród wokół hotelu i takie tam...
Spacer nie był długi, ani uciążliwy, a jednak zakończył się dla mnie niezbyt szczęśliwie.
Kiedy wracaliśmy do naszego pokoju, nagle poczułam się słabo, no i już po chwili kompletnie utraciłam kontakt z Mężem i światem zewnętrznym. Przerażony M. bał się mnie zostawić samą na tarasie ( musiał mnie na rękach wnieść do pokoju,) no i zdecydował się na reanimację.
I w ten trochę niefortunny sposób rozpoczęłam nasze greckie wakacje.
Od czerwca do końca lipca takie nagłe utraty przytomności zdarzyły mi się 4 razy. Moja pani kardiolog stwierdziła, że konieczny jest pobyt w szpitalu i dokładne specjalistyczne badania.
Dlatego mój post to wspomnienia z pierwszego dnia na greckiej wyspie oraz kilka informacji o moich sercowych perypetiach.
Nadal jestem diagnozowana, coś już wiadomo, coś już wcześniej było wiadomo i znowu się potwierdziło, reszta badań we wrześniu... Co dalej, nie wiem...
Jedno jest pewne, muszę zwolnić...
Tylko jak to zrobić?
Ale nie o szczegółach moich problemów chcę pisać, tylko o tym, byście moi drodzy Czytelnicy nie lekceważyli takich stanów ( gdyby nie daj Boże, Wam się przytrafiły). Mogą być naprawdę niebezpieczne...
Życzę Wam oczywiście zdrowia i zapraszam na greckie wspomnienia.
To o wiele przyjemniejsze. :)
Nasz hotel a w zasadzie rodzinny pensjonat znajdował się z daleka od przysłowiowych mega kurortów. Wieś, cisza, piękne widoki, śliczna roślinność, ogródek obok pensjonatu, rodzinna atmosfera, bardzo miły personel, brak tłumów oraz mała odległość do stolicy wyspy - Argostoli.
I taka forma wypoczynku akurat Nam odpowiadała :)
Początkowo nie planowaliśmy wynajęcia samochodu, jednak po moim "fiknięciu", M. zdecydował, że tak...
O tym co widzieliśmy i zwiedziliśmy, objeżdżając wyspę, która jest przepiękna, będzie w poszczególnych postach. :)
Dzisiaj zapraszam na pierwszy spacer, pierwszego dnia naszego pobytu w Karavados.
Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających. :)
Wiem, mam straaaszne zaległości na moich ulubionych blogach...
Odwiedzałam Was podczas pobytu w szpitalu, ale nie nie miałam siły, by pisać komentarze.:(
O innym ciekawym i pięknym spotkaniu tym razem z Basią Bastamb, napiszę w kolejnym poście.:)
Zdjęcia pochodzą z czerwca 2019 roku.
Życzę spokojnego zbliżającego się weekendu.
My znowu na dwa dni na walizkach...