Za oknem chłodno, a ja wbrew aurze i nastrojowi serwuję Wam zdjęcia z końca lata i początku jesieni.
Przy okazji chciałam podzielić się pewną refleksją na temat zakupów. No może wyraz refleksja brzmi tutaj zbyt poważnie, po prostu opowiem Wam pewną sklepowo - zakupową sytuację...
A dotyczy żakietu, który mam na sobie.
Otóż pewnego pięknego letniego dnia musiałam coś załatwić w centrum mojego miasta. Czekałam aż mój M. dojedzie i weszłam do Bershki. Unikałam, jak ognia wyprzedaży, ale tego dnia jakieś wyjątkowe "puchy" były w sklepie, więc postanowiłam się trochę rozejrzeć. Nagle ten żakiet przykuł moją uwagę.
Od razu widziałam go na sobie w tym zestawieniu... Cena przystępna - 50 złotych, ciekawy wzór, fajny fason, solidnie uszyty i na dodatek w moim rozmiarze. Zdecydowałam się na zakup.
A przy kasie rozczarowanie... :(
Młoda dziewuszka poinformowała mnie, że żakiet kosztuje 150 złotych, ale na pewno nie 50...
Zapytałam, jak to możliwe, skoro jest przyklejona nowa, promocyjna cena?
I wówczas usłyszałam, że cena ta obowiązywała tylko w niedzielę, a dzisiaj, czyli we wtorek - już nie...
Nie wiedziałam, czy parsknąć śmiechem, czy zachować marsowe oblicze, jak Owa panienka.
Odpowiedziałam, że wobec tego rezygnuję z kupna żakietu i przyjdę w niedzielę, po czym obdarzyłam sprzedawczynię uśmiechem.
W duchu trochę było mi żal, że nie kupię żakietu, bo naprawdę mi się spodobał ...
Na szczęście drugie Dziewczę, stojące obok, zwróciło się do mnie: Przepraszam panią, oczywiście może pani kupić żakiet w promocyjnej cenie.
A potem Dziewczę drugie rzuciło w pierwszą spojrzenie bazyliszkowe...
Myślę, że ta pierwsza bidusia dostała za tę sytuację burę...
Przez moment chciałam naprawdę zrezygnować z żakietu... Ostatecznie kupiłam, ale nie wiem do końca, czy dobrze zrobiłam ...
Czy kiedykolwiek byliście w podobnej sytuacji?
I w ten sposób żakiet zasilił jednak moją szafę. Przy najbliższej okazji "wystąpił' kilka razy: w wersji z białą sukienką, żółtą i pomarańczową. Cieszę się, bo idealnie pasują do niego dodatki - prezenty urodzinowe od mojej córki i zięcia: śliczny naszyjnik i torebusia.
Tego dnia było pięknie słonecznie i ciepło. Nawet przez moment zdjęłam żakiet:
Ale tylko na moment...
Grecy malują dla mnie tawerny, mury, płoty i mostki. A w moim pięknym mieście posadzono dla mnie kwiatki pod kolor i także malują mostki :)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę miłego weekendu.
Mój będzie pracowity: muszę przeczytać i sprawdzić 52 wypracowania i 60 testów.
Nieźle prawda? No cóż, taka praca. :)
Ale nie to jest powodem mojego kiepskiego nastroju... :(
Powoli nadrabiam zaległości na moich ulubionych blogach.
I jeszcze na koniec 1 zdjęcie, by bardziej wyeksponować prezenty urodzinowe. Bardzo przypadły mi do gustu. :)
Sukienka pomarańczowa: już wystąpiła na blogu - lokalny sklep
Żakiet: Bershka
Buty: Produkt polski
Naszyjnik: prezent urodzinowy ( z ubiegłego roku), wreszcie doczekał się "publikacji" na blogu :)
Torebka: prezent urodzinowy ( z tego roku)
Bransoletka: lokalny sklep
Zegarek: prezent od mamy































































