Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

W krainie faraonów... Kair, Giza, Sfinks...

Tego dnia wyruszyliśmy bardzo wcześnie rano, w zasadzie był to środek nocy. Kilkanaście autokarów jechało w konwoju. Widoczność nie była najlepsza, padał deszcz i było dosyć chłodno. Dobrze, że zabraliśmy kurtki, bo wiało bardzo nieprzyjemnie.

Po wielu godzinach dojechaliśmy do Kairu.  I tu moje pierwsze rozczarowanie. Pada deszcz, w planie wycieczki: zwiedzamy tylko meczet i muzeum a miasta - w ogóle. Na dodatek nasz aparat ciągle strajkuje... Czuję wielki niedosyt...

Z góry przepraszam za jakość zdjęć i zapraszam na 5 wirtualną wycieczkę po Egipcie.

Moje wierne czytelniczki pamiętają, że to było jedno z moich marzeń z dzieciństwa:


Zanim jednak stanęłam przed piramidą, musieliśmy tam dojechać, więc zapraszam Was na kolejne etapy podróży.

Za moment przejedziemy przez bramki - kierunek Kair:


    Podróż była długa i bardzo męcząca. W Kairze przywitał nas deszcz - jest styczeń 2008 roku.
    Pierwszym punktem jest wejście do meczetu.


    Tylko w takim stroju mogę wejść do wnętrza meczetu:


   Widoczne na podłodze dywaniki - to miejsca dla modlących się w meczecie Muzułmanów:


    Święte Księgi - Koran:


    Pamiątkowe zdjęcie...



    Za mną znajduje się miejsce, w którym w odosobnieniu modlą się muzułmańskie kobiety. Mam niewyraźną minę, jest mi bardzo zimno...


    Ten miły młody człowiek był naszym przewodnikiem. Posługiwał się przepiękną polszczyzną...

 
    Idziemy zobaczyć wnętrze kościoła św. Sergiusza, w którym prawdopodobie ukrywała się Święta Rodzina podczas ucieczki do Egiptu. Niestety, nie mam zdjęć z wnętrza, tego ważnego dla chrześcijan miejsca...


    Deszczowy Kair - miasto, tak jak cały Egipt, wielkich przeciwieństw. Bieda sąsiaduje z bagactwem, analfabetyzm z kawierenkami internetowymi, ubogie domki z gliny z drapaczami chmur. Nie było nam dane szczegółowo zwiedzić to miasto.
Kolejnym punktem była wizyta w Egipskim Muzeum Starożytności.


    Wewnątrz nie wolno robić zdjęć. Kilka fotek przed budynkiem. Jest nieprzyjemnie, zimno i mokro:


Egipskie Muzeum Starożytności szczyci się największą na świecie kolekcją zabytków z czasów faraonów. W skład zbiorów wchodzą przedmioty powstałe na przestrzeni ponad 3 tys. lat p.n.e. Gdybyśmy chcieli każdemu eksponatowi poświęcić minutę, to obejrzenie wszystkich zajęłoby nam przeszło 9 miesięcy.




Moje trzecie rozczarowanie - zdecydowanie za mało czasu, by zobaczyć interesujące mnie eksponaty.



 Słynna Maska Tutanchamona z czystego złota, inkrustowana lapis - lazuli, turkusami, krwawnikami i kwarcem. Maskę na szczęście widziałam, robi wielkie wrażenie:


Tutanchamon był zięciem Echnatosa. Panował zaledwie 9 lat, zaś jego imię cieszy się nieśmiertelną sławą. Angielski archeolog Howard Carter w 1922 roku odkrył w Dolinie Królów nienaruszony grobowiec faraona. Wypełniały go po brzegi piękne przedmioty, które miały zapewnić władcy dostatnie życie w Krainie Ozyrysa.

Złoty sarkofag faraona. Tutanchamon zmarł, nie dożywczy 20 lat.


W centrum Kairu na ulicy można zobaczyć obok samochodów dziwny pojazd - pędzący wielbłąd:


    Moje drugie rozczarowanie: centrum  miasta - a na horyzoncie widać już piramidy. Wyobrażałam sobie, że są bardziej oddalone od miasta - gdzieś w sercu pustyni...



    No cóż marzenie się spełniło - stanęłam przed piramidą:


   Mąż trochę marznie, zostawił kurtkę w autokarze...


   Kilka pamiątkowych fotek:



   W tle karawana na pustyni, można było wynająć takie - taxi - wielbłąda i odbyć krótką przejażdżkę:


    Taxi na pustyni:


    Kiedy miałam 7 lub 8 lat stawałam przed każdym wzniesieniem w takiej pozie i wyobrażałam sobie, że jestem w Gizie i stoję przed piramidą Cheopsa - jednego z 7 cudów starożytnego świata:


    Kolejny punk wycieczki - idziemy zobaczyć z bliska Sfinksa:


   Moje 3 rozczarowanie: wyobrażałam sobie, że posąg Sfinksa jest dużo większy...

   Na pocztówkach jakoś wszystko jest bardziej okazałe:


   Słynny Sfinks do dzisiaj jest wielką zagadką. Kolos jest bez wątpienia obdarzony twarzą Chefrena - syn Cheopsa. Jego lwie ciało powstało prawdopodobnie 2600 lat przed narodzeniem faraona.

Kolejne marzenie się spełniło, stoję przed obliczem tajemniczego kolosa:


    Biedny Sfinks nie ma nosa, który prawdopodobnie utrącili mu mameluccy i napoleońscy artylerzyści...
   Obecnie monument nie jest w najlepszym stanie. Miękki wapień poddaje się działaniu czasu, ciagle przeprowadzane są renowacje np. uzupełnienie lwich łap.


   To już koniec naszej pierwszej wyprawy do Egiptu. W tym państwie przypada najwięcej zabytków na kilometr kwadratowy powierzchni. Nie sposób zobaczyć wszystkie interesujące nas miejsca, tym bardziej, że nie wszystkie są dostępne dla turystów. A szkoda...


 Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających. Za kilka dni zapraszam na dalszą relację z tegorocznej wyprawy na Zakynthos, do mojej ukochanej Grecji.

Powyższe zdjęcia pochodzą ze stycznia 2008 roku.

piątek, 8 listopada 2013

Wyspa Giftun - Egipt po raz czwarty...

Dzisiejszy post nie będzie zawierał dużo informacji, to był dzień bardziej rekreacyjny - całodniowa wycieczka na Wyspę Giftun.

Jestem przeziębiona, więc przygotowywanie tego postu sprawiało mi szczególną przyjemność, mogłam znów przenieść się wirtualnie do ciepłych krajów.

Przepraszam za jakość niektórych zdjęć.

Zapraszam na fotorelację:


Tego dnia musieliśmy zjeść wcześniejsze śniadanie. Zawsze podziwiam, jak pięknie obsługa dekoruje stołówkę. Patrząc na ilości jedzenia, zastanawiam się, ile osób można by jeszcze nakarmić. Jem zawsze tyle, by nic nie zostało na talerzu, nie rozumiem tych, którzy po kilka razy nakładają na talerz mnóstwo jedzenia i połowę później wyrzucają do kosza. Niestety, nie mam na to wpływu...

Na naszym obiekcie hotelowym znajdował się Uniwersytet Hotelarski, gdzie młodzi Egipcjanie popierali naukę, przede wszystkim pod kątem przyszłej pracy w hotelach. Dla tych młodych ludzi to jest wielka szansa na otrzymanie pracy. Egipcjanie w większości utrzymują się z turystyki. 12 godzin a może i więcej cieżkiej pracy w hotelu, na stołówce, kuchni etc za jedyne 90$ miesięcznie - to naprawdę skromne wynagrodzenie.

Prawie codziennie zmieniał się wystrój na stołówce:



    Szybkie łatwostrawne śniadanie, bo za kilkanaście minut jedziemy najpierw do portu w Hurghadzie, póżniej statkami wycieczkowymi w kierunku wyspy Giftun a nastepnie kutrami rybackimi.


   Przemiły pracownik hotelu, z którym prawie codziennie rozmawialiśmy na temat prawdziwego życia w Egipcie:



    Te piękne rzeźby znajdowały się na stołówce:


   Kilka fotek z autokaru:



   Biedne dzielnice:


 Nowe osiedla:


    Na takim rusztowaniu pracowali robotnicy... Mój mąż złapał się za głowę, kiedy to zauważył...
    Budynek miał kilkanaście pięter...


   Wypływamy z portu. Ten miły młody człowiek pozwolił mi sterować...


 No to teraz wszyscy na statku są zdani na moje umiejętności żeglarskie:


    Żartowałam...

   W kierunku wyspy płynęło kilka statków wycieczkowych:


   Pamiątkowe zdjęcie, niestety złej jakości. Moi wierni czytelnicy wiedzą, że nasz aparat sprawiał nam wiele psikusów:



  A nad głowami mewy, jak nad Bałtykiem:


    Mąż wypatrzył wrak statku:


    Dopłynęliśmy do 1 celu. Statki  zacumowały i kto tylko miał ochotę, mógł ponurkować, by na własne oczy podziwiać podwodny świat Morza Czerwonego.
Woda była dosyć zimna - to był w końcu styczeń, ale mój mąż odważył się na kąpiel:


  Te piękne okazy żyją w Morzu Czerwonym, oczywiście nie wszystkie udało się mojemu mężowi zobaczyć...







   Na szczęście z tym osobnikiem mąż się nie spotkał:




Po tych atrakcjach, do statków wycieczkowych podpłynęły kutry rybackie, by zabrać nas na Wyspę Giftun:


Wyspa Giftun bywa też nazywana Rajską Wyspą - Paradise. To cel wycieczek i rejsów wielu turystów, którzy przybyli do Hurghady. Plaża wyspy przypomina rajskie wybrzeża zachodniej Tajlandii.


    Wyglądamy dosyć pociesznie, nie zabraliśmy krótkich spodenek, zresztą było dosyć chłodno, na pewno w późniejszych miesiącach jest tutaj pięknie, ale i tłoczno...


  Nasz przewodnik, z którym także często rozmawialiśmy na temat współczesnego życia w Egipcie:


   Kilka fotek ukazujących klimat wyspy:
 
 
   Czas relaksu to czas:



   W Polsce: - 25, tutaj  + 20... +25... To lubię...  



    Przepiękne widoki mimo nie najlepszej pogody. Uwielbiam, kiedy niebo łączy się z morzem


    Krótki spacer przed wypłynięciem... Moje spodnie były sztywne od soli morskiej...



    Szukamy muszelek tylko dla zabawy... i tak ich nie zabiorę, przepisy tego zabraniają:



   Koniec przygody z Wyspą Giftun, wracamy już do hotelu. Jeśli będziecie kiedyś w Hurghadzie, warto zobaczyć to miejsce:


 Pozdrawiam wszystkich odwiedzających. W następnym poście podróżniczym zabiorę Was do Kairu i Gizy. Zapraszam serdecznie.

Zdjęcia pochodzą z 2008 roku.


Tunika: Bon Prix
Spodnie - już wystąpiły - też Bon Prix
Wdzianko: lokalny butik
Turkusowy naszyjnik: Avon
Torba: Avon