niedziela, 9 grudnia 2018

Bolków na niedzielę...

- Zabiorę Cię dzisiaj do Bolkowa. :) Pamiętam, że byłem tam na wycieczce w VII albo w VIII klasie.
- Dobrze, cieszę się...

Oczywiście to nie była dzisiejsza niedziela, tylko wrześniowa, piękna, słoneczna.
Tak po cichu, wolałabym zwiedzić zamek  Książ, ale nie będę przecież marudzić. Mąż ucieszył się, że zobaczy to miejsce po tylu latach a ja, że zobaczę je po raz pierwszy. :) Po śniadaniu ruszamy ze Zgorzelca. Na trasie zapisuję w moim notesiku miejsca, do których też chcielibyśmy kiedyś dotrzeć.
Dolny Śląsk ma naprawdę bardzo dużo do zaoferowania.

Zatem zapraszamy do Bolkowa:


Na podstawie Wikipedii::
Gotycki zamek książęcy , rozbudowany w stylu renesansowym jest położony w Bolkowie ( niem. Bolkoburg) na tzw Zamkowym Wzgórzu ( 396 m n.p.m.), którego zbocze urywa się od strony Nysy ostrym urwiskiem ( różnica wysokości wynosi 90 m.) a łagodny wschodni stok zajmuje miasto.
Budowla ta jest zamkiem wyżynnym i zajmuje 7600m2.

Jest to jeden z największych zamków na Dolnym Śląsku. Zwiedzającym przede wszystkim rzuca się w oczy wysoka na 25 metrów wieża o zaskakującym kształcie. Jak widać jest ona okrągła, ale od strony bramy czyli kluczowego z punktu widzenia obrońców miejsca, posiada ostrą krawędź zwaną dziobem lub ostrzem.
Wiele opracowań podaje, że jest to jedyne takie rozwiązanie w kraju.
Wieża posiada cztery kondygnacje, zaś wejście do niej wykuto na wysokości aż 9 metrów, natomiast dostawiane drewniane schody w przypadku zagrożenia można było łatwo spalić.





Okazało się , że zamek jest bardzo wdzięczną budowlą do fotografowania:




Wieżę można obecnie zwiedzać, widać z niej bardzo dokładnie całe założenie zamkowe  także pierwotny dziedziniec.
Niestety ze względu na kontuzję męża, jedynie na tę wieżę nie wchodziliśmy.
Rezydencja księcia była podzielona na salę reprezentacyjną oraz część mieszkalną, znajdowała się ona na najwyższym piętrze. Poniżej zaś były pokoje drużyny książęcej a na parterze magazyny.






Oczywiście drzwi musowo:




Jak widzicie mój M. całkiem dobrze sobie radził. Schody były moim zdaniem bardzo niebezpieczne.
Każda deska trzeszczała, szczerze mówiąc, miałam trochę pietra...








Penetrujemy obejście zamku z każdej strony.
Mury ze strony miasta zwieńczone są renesansową śląską attyką złożoną z półkuli oraz tzw. jaskółczego ogona. Wygląda to naprawdę ciekawie.




Przemiłe młode małżeństwo uwieczniło nas razem:



 Chwila odpoczynku...


Budynki mieszkalne posiadały trzy kondygnacje, niestety są mocno zrujnowane i nie posiadają stropów.



Wracamy na dziedziniec:





Prosiłam M., żeby już więcej nie tuptusiał po schodach, ale uparł się, by zobaczyć widoki z góry:










To już ostatnie spojrzenie z góry na dziedziniec.
Zwiedzaliśmy także kilka sal. Zdjęć mamy jeszcze sporo, ale szczerze mówiąc, na zewnątrz było o wiele przyjemniej i ciekawiej, przynajmniej dla Nas.



Ten post dedykuję mojej Mamie, która, gdyby była wśród nas, skończyłaby 10 grudnia 81 lat.
Moja kochana Mama także lubiła podróże oraz wszelkie niebieskości. :)

Wieczorem dopiszę więcej na temat historii zamku. Zapraszam.


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.
Życzę spokojnego tygodnia.




Wycieczkowo:
Sukienka: Mohito
Spódnica: lokalny sklep
Torebka: sklep z włoskimi torebkami




poniedziałek, 3 grudnia 2018

PHENOMENAL US - CHALLENGE 34 Swetrzyska/ Big Jumpers

Swetrzyska...
Chyba od dziecka je lubię. Kiedyś dziergała je dla mnie moja kochana ciocia , potem sama je sobie dziergałam...
Wiele z nich podarowałam. Cieszyłam się, że cieszą i otulają innych.
Chciałam fajne zdjątka w plenerze, ale jestem na L-4 i po pierwsze nie za bardzo mogę wychodzić z domu oprócz wizyt u lekarzy, po drugie, jest zimno i nie mogę złapać żadnej infekcji...
Więc miałam do wyboru: albo mój "grecki" pokój albo nici z wyzwania.
Światło jest fatalne, więc szału na zdjęciach nie ma... Buzia także nie zawsze jest dobrze oświetlona.
Miałam też ambitny plan, by pokazać Wam moje 4 ulubione swetrzyska, dwa zestawy w spokojnej, stonowanej kolorystyce i dwa bardzo energetyczne w jesiennych kolorach. Śmigałam w nich jeszcze na początku listopada do pracy. Wiadomo, rano jest zawsze trochę chłodniej, więc cosik na sukienkę trzeba narzucić.
Po dwóch "sesyjkach" tak osłabłam, że zrezygnowałam z kolejnych. Myślę, że kiedyś uda mi się je pokazać.

I propozycja:

Sweter: Bon prix ( włóczka ma piękny lodowo - niebieski odcień i lekki błysk)
Sukienka pod swetrem: też Bon prix
Naszyjnik: Mohito
Torebka: lokalny sklep
Niebieski pierścionek: Avon
Szpilki: CCC







II propozycja:

Swetrzysko: Bon prix
Sukienka pod swetrem: też:  Bon prix
Naszyjnik: Mohito
Rękawiczki: lokalny sklep
Kozaki: Firma polska: "Żurek"








Pozdrawiam wszystkich odwiedzających, szczególnie opatulone w swoje swetrzyska Fenomenalne.


Nie ukrywam, jest mi  bardzo smutno, że nie mogę póki co chodzić do pracy i w ogóle nigdzie wychodzić...
Życzę Wam spokojnego i dobrego tygodnia.