niedziela, 11 sierpnia 2019

Dzień pełen radości i smutku... Urodziny.

Od kilku lat obawiam się tego dnia...
Emocje sięgają zenitu. Nie, nie dlatego, że jestem o rok starsza, tylko że chaos taki wielki w głowie, mnóstwo przemyśleń i wspomnień.
Radość miesza się ze smutkiem i łzami.

Moi wierni czytelnicy doskonale wiedzą - dlaczego...
Nie będę dzisiaj opisywać, o tym co nadal boli i za kim tak strasznie tęsknię...
Wy wszystko wiecie...
Cały ranek przepłakałam... I nie tylko dzisiejszy ranek...

A kiedy wypłakałam kolejne morze łez, chciałam gdzieś uciec...
Nie, nie zapomnieć, bo to niemożliwe...
Tylko uciec...
Gdziekolwiek...

Jak dobrze, że mam wokół siebie kochającą Rodzinę, Przyjaciół tych w realu i wirtualnych.
Dziękuję, że JESTEŚCIE...
Dzięki Wam nadal żyję...

Nie chcę pisać nic więcej...


                                      **************************************





















Czasem chciałabym być silna jak ten lew...



Ale nie jestem...


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i życzę dobrego tygodnia.

Powoli nadrabiam zaległości  oraz odpowiadam na komentarze.
Proszę o cierpliwość.

W przyszłym tygodniu od wtorku  nie będzie mnie w blogosferze kilka, może kilkanaście dni. Trzymajcie kciuki, tym razem, to nie wyjazd rekreacyjny, tylko klinika - oddział kardiologiczny.

Mały bonus. Nasze tradycyjne selfie. Ten uśmiech jest dla Was :)

BARDZO DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE, ŻYCZENIA I EMPATIĘ.



Zdjęcia: sierpień 2019 rok, Zamek w Pszczynie oraz park wokół zamku.

środa, 7 sierpnia 2019

U Reni - z bloga "Rozmaitości"...

Kochani, czy wiecie, gdzie byłam, kiedy mnie znowu parę dni nie było?  Oczywiście, że teraz już wiecie. :)
Spędziliśmy z M. kilka cudownych dni w domu Reni oraz zwiedzając Jej okolice.
Planowałyśmy spotkanie w ubiegłym roku. Nie udało się, ale teraz na szczęście doszło do spotkania w realu.


12 powodów i więcej, dlaczego ten wyjazd był taki wspaniały.

Po pierwsze: Renia jest niezwykle ciepłą, uroczą osobą, pełną pasji, w które wkłada dużo serca :)
Po drugie: z Renią mogłabym przegadać całą noc ( i to nie tylko jedną), miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów :)
Po trzecie: w domu u Reni, w jadalni i nie tylko, czułam się jakbym piła kawę lub spożywała posiłek  na przykład w komnacie pszczyńskiego zamku :)
Po czwarte: zobaczyć przepiękne zbiory Reni porcelany, figurek, torebusi, szalików etc, etc, to była wielka przyjemność :)
Po piąte: mieliśmy okazję także zobaczyć skansen, który Renia stworzyła i ciągle uzupełnia jego zbiory
Po szóste: mieliśmy również okazję poznać częściowo Rodzinę Reni i mile spędzać wspólnie czas :)
Po siódme: o swoich pasjach Renia opowiada w niezwykle interesujący sposób :)
Po ósme: zwiedziliśmy piękne okolice ( lista na przyszłość jeszcze długa) :)
Po dziewiąte: pieski Reni są przeurocze :)
Po dziesiąte: wreszcie miałam okazję po wielu latach wrócić i zobaczyć niektóre miejscowości :)
Po jedenaste: TO BYŁ CUDOWNY CZAS i tyle:)
Po dwunaste: MAM NADZIEJĘ,  ŻE ZNOWU SIĘ SPOTKAMY :)

RENIU, DZIĘKUJEMY BARDZO!!!

Dzisiaj wybrane kadry. Będę po kolei opisywać miejsca, które zwiedziliśmy razem.
Bardzo proszę o cierpliwość.

Zapraszam na fotorelację:








Renia podarowała nam ślicznego Aniołka i książkę, o której w innym poście napiszę więcej :)




                                              *******************************

















Jak na Szafiarki przystało:

















                                      ***************************************



Na razie tylko 4 zdjęcia ze skansenu. Będzie odrębny post :)





Dni minęły nam szybko, za szybko...
Do następnego Reniu. :) Wrócimy :) :)
I jeszcze raz baaardzo dziękujemy za wszystko. :)
Pozdrawiamy ciepło Ciebie oraz Twoją Rodzinę. :)

          **********************************************************************


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.
Zapraszam na szczegółowe relacje :)

Od jutra powoli będę odwiedzać moje ulubione blogi.