Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toszek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

Zamek w Toszku. Podróże bliskie.

Czas ucieka, a ja nadal nie przygotowałam  kolejnego posta z Lanzarote.
Gdyby doba miała 40 godzin... :(  Może byłabym na bieżąco...
A więc dzisiaj  znów zapchaj dziura - krótka relacja z niedzielnej wycieczki, sprzed 2 tygodni.
Zamek w Toszku nie powala może wszystkich zwiedzających na kolana, ale warto tam  się wybrać, by pospacerować  wokół zamku i zobaczyć to i owo...
Nam bardzo się podobało to miejsce, więc może nie do końca jest to zapchaj dziura.:)
Zapraszam zatem na krótką relację.


Budowa zamku i murów obronnych sięga X - XI wieku. Dawniej na tym miejscu stał drewniany gród.
Zamek został zniszczony w 1811r., częściowo natomiast odbudowany w latach 1950 - 1960.


Wokół zamku fosa.


Tego dnia mimo chłodu, kręcili się liczni turyści, musieliśmy z M. uzbroić się w cierpliwość, by nie pojawili się w kadrze.




Obecnie mieści się tutaj siedziba toszeckich placówek kultury.




Historia zamku jest bardzo ciekawa. Wybaczcie, że tym razem jej nie przytoczę. Myślę, że zainteresowane osoby na pewno do niej dotrą... :)



Zamiast historii, posłuchajcie toszeckiej legendy o złotej kaczce...


W 1811 roku na zamku wybuchł pożar. Strawił on doszczętnie zabudowania mieszkalne. Ówczesnym właścicielem zamku był Franciszek Gaschin. Jego żona - Gizela uciekając podczas pożaru, zdołała zabrać kaczkę siedzącą na 11 złotych jajkach, aby zakopać ją w podziemnym przejściu. Jak głosi legenda, hrabina Gizela wkrótce zmarła, jednak złota kaczka nigdy się nie odnalazła.


Teren wokół zamku jest uporządkowany, odbywają się tutaj liczne imprezy kulturalne, turnieje, konkursy.




Wieża zamkowa:



Planowaliśmy  zwiedzić wnętrze zamku, ale nie było odpowiedniej ilości chętnych. Nie chciało nam się czekać, na zebranie grupy, więc tym razem rezygnujemy... Wybieramy spacer...






Powoli opuszczamy teren zamku i wracamy do domu. Wycieczka była bardzo krótka, obowiązki czekają...


Na koniec jeszcze kilka zdjęć. Zachwycił mnie ten kwitnący krzak dzikiej róży, rosnący sobie na dziko...
No i nie ukrywam, pięknie harmonizuje z moimi wycieczkowymi gatkami. :).





Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających.

Sweter: Bon Prix
Bluzka: Bon Prix
Spodnie: lokalny sklep
Dodatki: złoty łańcuszek - prezent od rodziców
Pierścionek: Orsay
Bransoletki, torba: Avon