Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolesławiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolesławiec. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Urokliwy Bolesławiec i mokra przygoda...

W Bolesławcu byłam kilka razy, ale na blogu to jego debiut.
To miasto przede wszystkim słynie z pięknej, kolorowej ceramiki, ale akurat nie o niej dzisiaj będzie mowa.
Warto zatrzymać się w tym mieście, by zobaczyć urokliwy rynek z odrestaurowanymi kamieniczkami i ratuszem  z XVI wieku, a także monumentalną bazylikę Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja z XV wieku.
Zabytków i atrakcji w Bolesławcu jest dużo więcej, ale o tym i jego historii będzie także innym razem.

Dzisiaj nie biorę udziału w wyzwaniu, nastroju brak na wymyślanie i pozowanie...
Dlatego w zamian post wspomnieniowy :)
Zapraszam na spacer  i zdecydujcie sami, czy podoba się Wam Bolesławiec.
   

Bolesławiec przywitał nas kapryśną pogodą: upał, duszno, burza, znów upał... I tak w kółko... Niebo marudziło tego dnia bardzo.


Miasto leży w województwie dolnośląskim, niedaleko granicy z Czechami oraz Niemcami.
Znajduje się w nim siedziba powiatu bolesławieckiego, a historycznie przynależy do Dolnego Śląska.

Poniższe zdjęcia pokazują dojście do rynku, kamieniczki, rynek oraz wspomniany wyżej ratusz:













Okazały ratusz:




Poniżej monumentalna bazylika Wniebowzięcia NMP i jej obejście. Zdjęcie wnętrza tylko jedno...
Nie mieliśmy tego dnia możliwości, by ją zwiedzić.









Opuszczając bazylikę, spoglądamy na kolorowe kamieniczki bolesławskiego rynku:





Jak widać na zdjęciach powyżej i poniżej, rynek jest bardzo zadbany, kwiaty, fontanna, ławeczki. Szczególnie jedna ławka zwróciła moją uwagę:


Piękna, duża, ceramiczna i na dodatek niebieska ! :)


Oczywiście postanowiłam na niej usiąść i tu czekała na mnie niezbyt miła niespodzianka...
Po ulewie na ławce zgromadziła się spora kałuża wody. Zachwycona  kształtem, ceramiką i niebieskościami, z rozmachem klapnęłam na nią...
I możecie sobie wyobrazić moją minę i minę M., kiedy zauważył, a ja poczułam, że siedzę w wodzie.
Możecie mi wierzyć - nie było to miłe...
Po chwili śmialiśmy się z mojego roztargnienia i z mokrej przygody, stąd uśmiech na zdjęciach.:)


To może ja już lepiej wstanę?


Na szczęście wiatr i słońce szybko wysuszyły sukienkę. Pewnie po cichu myślicie, a co z bielizną?
No cóż, musiałam ją zmienić... :), bo chodzenie w mokrej nie było komfortowe...
Na szczęście samochód stał blisko, a w nim nasze bagaże. Bo w Bolesławcu tego dnia zatrzymaliśmy w drodze do Zgorzelca.
Poniżej zdjęcie z serii, jak mówi M. :"Paszła..." i piękne średniowieczne mury obronne:






M. mi naprawdę nie jest do śmiechu, chodźmy już do samochodu:


I jak Wam się podoba Bolesławiec? Będzie o nim jeszcze kilka postów.
Nikomu nie życzę jednak takiej mokrej przygody.
Ta ławka zawsze będzie mi o niej przypominać:


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających, szczególnie umundurowane Fenomenalne.:)
Życzę spokojnego tygodnia.

Zdjęcia pochodzą z sierpnia 2017 roku.

Sukienka: Stradivarius ( trochę przerobiona)
Sandałki: Casu
Torebka: sklep z włoskimi torebkami