Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyspy Kanaryjskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyspy Kanaryjskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2020

Golizna - Naked PHENOMENAL US - CHALLENGE 112

W poniedziałek późnym popołudniem wróciłam do domu, na jak długo - nie wiem...
Po tym co już wiem, po tym, co usłyszałam na temat choroby i na podstawie wstępnych wyników, nic tylko się załamać...
Teraz do trzech tygodni kolejne wyniki decydujące o mojej przyszłości.
Można się położyć i patrzeć w sufit, płakać, rozdzierać szaty na czworo...
Można też po dwudniowym dochodzeniu do jako takiej równowagi fizycznej i psychicznej, coś robić: zacząć załatwiać punkty z listy, zadzwonić do przyjaciół, odwiedzić ulubione blogi ( komentarze pojawią się trochę później), pokusić się o udział w wyzwaniu fenomenalnych.
Golizna w ubraniach mnie nie pociąga, tylko taka minimalna.
Miała być inna sukienka, ale jestem bardzo osłabiona po klinice ( tym razem biopsja kości oraz popranie szpiku kostnego), więc zdjęcia znowu z poczekalni.
Tłem jest ciekawy hol jednego z hoteli na Lanzarote ( 2016 rok).
Taką goliznę podczas wakacji jestem jeszcze w stanie ( na sobie) zaakceptować, dekolty na plecach, czy odsłonięte ramiona. Inna nie wchodzi w ogóle w rachubę.
Chociaż ostatnio coraz mniej...

Zapraszam na fotorelację:

























Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających.:)
Póki jestem w domu, próbuję "normalnie" żyć...
Od jutra zacznę odwiedzać w miarę możliwości moje ulubione blogi.


Zdjęcia: Lanzarote, luty 2016 rok.

Zestaw:
Sukienka: Bon prix
Klapki: lokalny sklep
Naszyjnik, bransoletka: lokalny sklep

niedziela, 7 kwietnia 2019

Fuerteventura - środkowa część wyspy - Betancuria.

Dzisiejszy post dedykuję pewnej przesympatyczej Rodzince, która kocha tę wyspę.:)

Pokazałam Wam surowy klimat wyspy, ale pisałam także, że Fuerta ma różne oblicza...
Uwielbiam tereny zielone, kwiaty, małe urokliwe miasteczka. I w dzisiejszym poście to wszystko znajdziecie. Byliśmy z M. zachwyceni tym miejscem.:)

Zapraszam Was zatem do jednego z najpiękniejszych miasteczek wyspy - Betancurii.


Już z daleka miasteczko zachwyca - białe zabudowania pięknie kontrastują z otaczającymi je cynamonowymi wzgórzami i prawie cały rok błękitnym niebem.
Kiedy pisałam, że pustkowie mnie trochę przerażało, to takie miejsca niewątpliwie bardzo  mnie zachwycały. :)
Obecnie w Betancurii mieszka (tylko) około 600 osób ( dla porównania w moim mieście mieszka przeszło 130 tysięcy). Miasteczko, na podstawie źródeł, ma za sobą lata prawdziwej świetności.
Miejscowość założył i ochrzcił swoim nazwiskiem a także ustanowił stolicą w 1405 roku - Jean de Bethencourt - konkwistador wyspy. Uważał On, że umieszczenie stolicy w głębi lądu miało ochronić ją przed atakami berberyjskich piratów. Niestety ochrona okazała się niedostateczna, ponieważ korsarze kilkakrotnie napadali na miasto.
Funkcję stolicy Betancuria pełniła do 1834 roku, następnie przeniesiono ją do Antique.













Betancuria to dosłownie trzy ulice i plac, przy którym znajduje się Iglesia de Santa Maria, odbudowana w 1691 roku, po tym, jak w 1593 pierwszą świątynię zniszczyli piraci.




















Poniżej 4 zdjęcia wnętrza kościoła  - źródło  Internet:

Jakość zdjęć nie najlepsza :( Nie wiem dlaczego, ale nasze osobiste zdjęcia z wnętrza kościoła gdzieś "wyparowały".





Będąc tutaj, myślę, że warto zwiedzić ten kościół.


Zanim dojechaliśmy do Betancurii, zatrzymywaliśmy się wcześniej w innych miejscach a także punktach widokowych. Będzie o tym mowa w kolejnych postach na temat Fuerty.

Tego dnia upał był nieludzki. Przed dalszą podróżą odpoczęliśmy w uroczej, bardzo klimatycznej  restauracji, której właścicielem był sympatyczny Czech.
I tutaj byłam w pełni usatysfakcjonowana: zieleni i kwiatów miałam pod dostatkiem.
Rzadko pokazuję wnętrza restauracji, ale myślę, że tę akurat warto pokazać, gdybyście kiedyś mieli ochotę tutaj dotrzeć:



Właściciel, kiedy usłyszał, że jesteśmy Polakami, poczęstował nas pyszną mrożoną kawą. Prawie godzinkę pogawędziliśmy sobie. My po polsku - pan po czesku. :)
Tematów było sporo, a bariera językowa nie stanowiła żadnego problemu.:)


Wnętrze restauracji było dopieszczone w każdym detalu:











Z pierwszej części restauracji przechodzimy do tonącej w zieleni i  kwiatach drugiej części:



















To są zdecydowanie moje klimaty, po długiej zimie byłam spragniona zieleni i kwiatów:)



W Betancurii spędziliśmy jeszcze trochę czasu.
Opuszczamy piękną restaurację i idziemy pospacerować jeszcze po miasteczku, ale o tym będzie już  w następnym poście.


Pozdrawiamy bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających, szczególnie ciepło pozdrawiam całą Rodzinkę K.
Fuerteventura jest także piękna... Ten post mi to uświadomił :)

Życzymy miłej niedzieli i całego tygodnia.

Zdjęcia pochodzą z lutego/marca 2014 roku.

A wycieczkowo:
Spodnie: lokalny sklep
Bluzeczka: Orsay
Łańcuszek; pamiątka od Mamy
Bransoletka: lokalny sklep