Petra - jedno z wielu marzeń mojego męża.
Byłam w pracy, kiedy nagle zadzwonił telefon. Mąż dopytywał się, kiedy dokładnie mam urlop w lutym. Nie rozumiałam, po co mu ta informacja, ale już za moment dowiedziałam się, że zaplanował nasz krótki wypoczynek, a celem ma być właśnie Petra.
Z Taby płynęliśmy katamaranem do Akaby. Po zejściu na teren portu mieliśmy wrażenie, jak gdyby ktoś przed naszym przybyciem wysprzątał chodniki i ulice. Prawdopodobnie, za śmiecenie są tutaj wysokie kary pieniężne.
Jesteśmy na terytorium Jordanii:
Pamiątkowe fotki i ruszamy autokarem w kierunku Petry.
Jest luty 2010 rok. Piękna, słoneczna pogoda. Temperatura, około +25 stopni. Zmierzamy do naszego celu. Kręte drogi, ale całkiem przyzwoite.
Pierwszy postój. Za nami rów tektoniczny, najgłębsza depresja na świecie, będący przedłużeniem rowu Morza Martwego. Dnem rowu płynie rzeka Jordan, natomiast najniższe części rowu wypełnia Morze Martwe i Jezioro Genezaret.
W Jordanii można zobaczyć taką architekturę...
i taką... Wielu Jordańczyków mieszka w lepiankach...
Wśród tego pustkowia - główna droga, widoczny w głębi autokar, a za mną pasące się zwierzęta. Tylko co one tam jedzą?
Dojechaliśmy do celu. Już za moment znajdziemy się w kolejnym niezwykłym miejscu.
Petra została uznana za jeden z 7 nowych cudów świata - od lipca 2007 roku.
Portrety władców: poprzedni król - Husaj I oraz obecny Abad Alah II:
W sierpniu 1812 roku, wielki podróżnik - Szwajcar, a zarazem badacz Bliskiego Wschodu - Johann Ludwig Burckhardt odkrył leżące pośrodku pustyni starożytne miasto, wykute w stromych ścianach wapiennych. Skały są zabarwione odcieniami różu i czerwieni.
Petra z języka greckiego, znaczy - skała. Była ona dawną stolicą królestwa arabskiego Nabatejczyków.
W IV wieku p.n.e. koczownicze plemię osiadło na otoczonym górami płaskowyżu. Był on dostępny jedynie przez wąskie przejście - Sik al - Barid.
Spotkaliśmy turystów z naszego miasta. Świat jest taki duży i taki mały zarazem... Przemiła turystka uwieczniła nas na zdjęciu.
W ciągu następnych trzech wieków Petra stała się ważnym ośrodkiem handlu na skrzyżowaniu dwóch wielkich szlaków handlowych: pierwszy, który łączył Zatokę Perską z Morzem Śródziemnym, zaś drugi Syrię z Morzem Czerwonym. Za chwilę wejdziemy do wspomnianego wąwozu.
Niesamowite widoki:
Kupcy przybywali do Petry ze swoimi karawanami, by odpocząć oraz zaopatrzyć się w żywność i wodę, ale przede wszystkim sprzedać część swoich towarów.
Mieszkańcy Petry - Nabatejczycy czerpali dochody z podatków nałożonych na karawany oraz z handlu.
W końcu mieszkańcy miasta zajęli się także handlem, Petra szybko się bogaciła. Ciekawostką jest to, że rozbudowali system wodociągów i cystern skalnych, by magazynować wodę dla swoich mieszkańców.
W lutym temperatura była bardzo sprzyjająca na całodniowy marsz wąwozem, do samego centrum starożytnego miasta...
Chwila odpoczynku przed dalszą drogą w niezwykłej scenerii:
Mąż był zachwycony kolorystyką skał... Nabatejczycy nazywali Petrę - Rakszu czyli wielobarwna.
Kto z nas nie przeżywał przygód Indiana Jonesa? Właśnie w tej fantastycznej scenerii kręcono film: Indiana Jones i ostatnia krucjata. Była to trzecia część o niezwykłych perypetiach Indiany, archeologa i poszukiwacza przygód. W postać głównego bahatera wcielił się Harisson Ford.
Niebotyczne skały...
Prawdopodobnie budowla ta nigdy nie pełniła funkcji skarbca, tylko była grobowcem. Nazwę tę nadali jej lokalni Beduini. Wierzyli oni, że w urnie znajdującej się nad środkową częścią frontonu są ukryte skarby.
Kolejne marzenie się spełniło. Stanęliśmy przed najsłynniejszym budynkiem w Petrze, skarbcem - nie skarbcem. Wspomniana wyżej urna stała się obiektem ostrzału Beduinów.
Bez względu na to jaką budowla pełniła funkcję, robi wielkie wrażenie. Fasada ma 40 metrów wysokości, 25 szerokości. Zakrywa dwa poziomy litej skały. Styl rzeźbiarki w jakim powstały budowle w Petrze, ta oraz pozostałe, określa się jako połączenie sztuki hellenistycznej oraz orientalnej.
I oczywiście fotka na pamiątkę, ku potomności...
Wrażenie robią także monumentalne kolumny korynckie, liczne fryzy i ślimacznice. Ma się wrażenie, jakby dopiero co zostały wykute w skale. Budowla ta posłużyła w filmie "Indiana Jones i ostatnia krucjata" jako świątynia chroniąca Świętego Graala.
Na wyższym poziomie jest widoczny okrągły kamienny pawilon, w którym znajduje się posąg egipskiej bogini Izis. Można zauważyć też inne rzeźby: amazonki, lwy, boginie nabatejskie a także postacie z mitologii greckiej.
W lutym w Petrze śnieg? Nie moi drodzy, to kolejny żart google +. Śnieg owszem padał w tym czasie, ale w Polsce i pewnie nie tylko... Ale wygląda to ciekawie, a wiełbłądy są bardzo zdziwione...
Obraz jak z czasów świetności miasta:
Za nami w tle wejścia do domów byłych mieszkańców tego magicznego miasta.
Handel kwitnie nadal... można też wynająć taxi - jazdę na wielbłądzie...
Jordańczyk nawołuje do zakupienia pamiątek. Zdarza się, że turyści oburzają się, ale przecież często jest to dla tych ludzi źródło utrzymania całej rodziny... Czy u nas np. na deptaku w Zakopanem nie ma stoisk z pamiątkami?
Na mnie wielkie wrażenie zrobił wykuty w skale wspaniały teatr. Według źródeł został on zbudowany przez Nabatejczyków, a następnie przekonstruowany przez Rzymian. W 106 roku n.e. cesarz Trajan włączył Petrę do utworzonej prowincji Arabia. Teatr mógł pomieścić od 6 - 10 tysięcy widzów:
Rozwój Petry trwał do III wieku n.e. Wówczas otwarto także inne szlaki handlowe i niestety zaczyna się powolny upadek miasta, jednej z najbogatszych cywilizacji. Aż w końcu Petra popadła w zapomnienie...
O Petrze mogłabym pisać i pisać. Każda budowla ma tutaj swoją historię.
Byliśmy zafascynowani tym miejscem....
Kończy się nasza przygoda w tajemniczej krainie Nabatejczyków.
Nasz Fizi też jest oczarowany. Czuł się jak sam Indiana Jones.
A gdzie zabierzemy Was następnym razem? Do gorącej ********* ? Zgadnijcie sami...
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających. Życzę Wam spokojnej, słonecznej niedzieli oraz dobrego tygodnia.
Zdjęcia pochodzą z lutego 2010 roku.
Spodnie: Camaieu
Tunika: C&A
Bluzeczka: Tiffi
Naszyjnik: lokalny butik
Torba: Avon
Fazi - wielki miłośnik podróży - Avon






